Marzenie każdego nauczyciela języka polskiego wygląda podobnie: wchodzisz do klasy, rzucasz jedno prowokacyjne pytanie dotyczące lektury, a w sali wybucha żarliwa dyskusja. Rzeczywistość zazwyczaj wygląda inaczej: uczniowie wpatrzeni w blat ławki i cisza. Często w nauczycielach włącza się odruch ratunkowy: żeby lekcja w ogóle się odbyła, nauczyciel wchodzi w rolę teatr jednego aktora. Opowiada fabułę, tłumaczy motywy, cytuje z pamięci. Efekt? Uczniowie szybko łapią schemat: „Po co mam czytać 300 stron, skoro na lekcji dostanę gotowe streszczenie w 45 minut?” Błędne koło się zamyka. Jak z niego wyjść? Zmień pytania – z „co?” na „dlaczego?” Tradycyjne kartkówki z treści ( do tej pory pamiętam pytanie ze znajomości lektury ,,Ojciec Goriot"- Jakiego koloru była suknia Delfiny... Książkę przeczytałam w dwa wieczory, a ze znajomości treści otrzymałam ocenę nieodstateczną) promują wyłącznie szybkie czytanie streszczeń na pięć minut przed dzwonkiem. Zamiast pytać o fabułę, stawiaj na d...
Kochani Rodzice, od czasu, gdy wyjechałam na studia, zaniedbałam pisanie, więc przepraszam, że byłam tak nieodpowiedzialna i nie kontaktowałam się z Wami wcześniej. Postaram się teraz wszystko nadrobić, ale zanim zaczniecie czytać, proszę, usiądźcie. Nie czytajcie dalej, jeśli nie siedzicie, dobrze? No więc teraz radzę sobie już całkiem nieźle. Prawie nie ma już śladu po pęknięciu czaszki i wstrząśnieniu mózgu, których doznałam, skacząc z okna akademika, gdy krótko po moim przyjeździe wybuchł pożar. W szpitalu spędziłam tylko dwa tygodnie, widzę już prawie normalnie, a ten okropny ból głowy pojawia się tylko raz dziennie. Na szczęście pożar akademika i mój skok z okna zauważył pracownik pobliskiej stacji benzynowej. To on zadzwonił po straż pożarną i pogotowie. Odwiedził mnie także w szpitalu, a ponieważ nie miałam gdzie się podziać, bo akademik spłonął, był tak miły, że zaproponował, bym wprowadziła się do jego mieszkania. To właściwie tylko pokój w suterenie, ale bardzo przytulny. On...